• + 48 22 119 15 40, + 48 505 306 993
  • biuro@clearpoint.pl

Category ArchiveAktualności

Oświadczenie w sprawie bezinwazyjności Paulowni

Misją Clearpoint Sp. z o. o. jest prowadzenie działalności, która koncentruje się na efektywnym wykorzystaniu kapitału w celu generowania zysku z plantacji drzew szybkorosnących z poszanowaniem środowiska i jego naturalnego rytmu. Nasz biznes zorientowany jest nie tylko na generowanie przychodów z tytułu produkcji wysokiej jakości surowca, ale również na poprawę stanu powietrza i w konsekwencji środowiska naturalnego.

Działalność Clearpoint to przede wszystkim najwyższe standardy oraz najnowsza wiedza, którą wraz z partnerami biznesowymi Spółki, z powodzeniem wykorzystaliśmy wypracowując autorski proces plantatorski. Jego największą zaletą jest bezpieczeństwo środowiskowe naszych plantacji.

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Krakowie, w odpowiedzi na prośbę skierowaną przez Małopolską Izbę Regionalną o opinię na temat konsekwencji dla środowiska wynikających z zakładania i prowadzenia plantacji szybko rosnących drzew paulownia, zajęła pozytywne stanowisko w sprawie.

Odpowiedź RDOŚ w Krakowie, udzielona w dniu 20 stycznia 2017 roku wyjaśnia, że drzewa z rodziny paulowni nie figurują na liście roślin gatunków obcych, które w przypadku uwolnienia do środowiska przyrodniczego mogą zagrozić gatunkom rodzimym lub siedliskom przyrodniczym, wyszczególnionych w rozporządzeniu Ministra Środowiska z dn. 09.09.2011 r. – (Dz.U. z 2011 r. Nr 210, poz. 1260). Nie jest to również gatunek inwazyjny, stwarzający zagrożenie dla UE, wyszczególniony w rozporządzeniu PE i RE nr 1143/2104
(Dz. Urz. UE L 189/4).

Jesteśmy szczególnie zadowoleni z tak obiektywnej opinii. Zyskaliśmy przekonanie, że nasza działalność wpływa wyłącznie korzystnie na środowisko naturalne i gospodarkę.

Powietrze nad Polską wymaga inwestycji

Powietrze w Polsce należy do najbrudniejszych w Unii Europejskiej. Ostatnie dane wskazują, że to właśnie nad naszym niebem jest najgorzej. Najnowszy raport o jakości powietrza Europejskiej Agencji Środowiska potwierdzają tragiczny stan środowiska.

Dane w raporcie pochodzą z 2012 roku, a z nich wynika, że normy zapylenia powietrza były przekraczane aż w 21 krajach. Polska jest zaś absolutnym liderem w emisji rakotwórczego benzo(a)pirenu, nawet na tle innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej. W latach 2003-12 emisja tego kancerogenu wzrosła w całej Europie o 21 proc. Eksperci wiążą to zjawisko z ogrzewaniem domów węglem, śmieciami i drewnem. Konsekwencje mogą być nieodwracalne. Europejska Agencja Środowiska uznała, że zatrucie spowodowane emisjami do atmosfery może być bezpośrednią przyczyną przedwczesnej śmierci nawet 432 tys. mieszkańców UE.

Za brudne powietrze odpowiada nasze uzależnienie od paliw kopalnych. W 2011 r. przeszło trzy czwarte energii w 33 krajach członkowskich Europejskiej Agencji Środowiska (oprócz krajów Unii to także: Islandia, Norwegia, Szwajcaria, Liechtenstein i Turcja) wyprodukowano z węgla, ropy i gazu.

Najbardziej zatrważająco wygląda zanieczyszczenie benzo(a)pirenem, który jest silnie rakotwórczym organicznym związkiem chemicznym. Powstaje głównie w domowych piecach, w których spalane są węgiel, śmieci lub drewno, ale także w dymie papierosowym. Według unijnych norm jakości powietrza jego średnioroczne stężenie w powietrzu nie może przekraczać 1 ng na metr sześcienny. Z pomiarów wynika jednak, że aż jedna piąta obywateli Unii Europejskiej żyje w miejscach, w których ta norma jest przekraczana. Całą sytuacja dotyczy przede wszystkim obszaru Polski.

Pokazuje to powyższa zatrważająca mapa Europy. Kolory na niej oznaczają średnioroczne stężenie benzo(a)pirenu w nanogramach na metr sześciennych powietrza. Na terenach zielonych i ciemnozielonych stężenie tego związku nie przekracza 0,4 ng na metr sześcienny, żółty i ciemnożółty oznacza stężenie pomiędzy 0,4 i 1 ng na m sześciennego. Natomiast nad obszarami pokolorowanymi na czerwono i ciemnoczerwono stężenie benzo(a)pirenu przekracza unijną normę 1 ng na m sześciennych.

Źródło: „Raport o jakości powietrza 2015” Europejskiej Agencji Środowiska. Dane z 2012 r.

Dziura ozonowa

Problem degradacji naturalnego środowiska widoczny jest od lat. Największym i widocznym problemem jest dziura ozonowa. Od wielu lat naukowcy biją na alarm, wskazując na szkodliwe gazy emitowane do atmosfery jako jej bezpośrednią przyczynę.

Podpisanie już w 1987 roku, przez ponad 160 państw, Protokołu Montrealskiego rozpoczęło działania mające na celu ochronę powłoki ozonowej poprzez rezygnację ze stosowania szkodliwych gazów. Pierwsze efekty tych działań są już widoczne. Nowe modele klimatyczne obrazują, jak źle mogła wyglądać sytuacja, gdyby nie podjęto odpowiednich kroków. Dzisiaj powłoka ziemi jest już w lepszej kondycji.

Porozumienie to nie dało jednak natychmiastowych efektów. Musiało minąć wiele lat, by efekt przyjętych ograniczeń stał się widoczny. Apogeum zatrucia powłoki Ziemi przypadło na rok 1993. Wtedy to stężenie trujących gazów było największe.

Problemem stanu atmosfery zajmuje się autor głównych badań profesor Martyn Chipperfield z Uniwersytetu w Leeds w Wielkiej Brytanii. Badania jego mają na celu sprawdzenie, w jakim stanie mogłaby znajdować się obecnie atmosfera, gdyby porozumienie nie zostało podpisane. Naukowcy przygotowali trójwymiarowy komputerowy model chemiczny atmosfery by zasymulować jej stan. Dodatkową motywacją dla profesora do podjęcia badań była ostra arktyczna zima na przełomie 2010 i 2011 roku, która wywołała znaczne straty w ozonosferze.

Naukowcy są przekonani, że ilość ozonu nad Antarktydą zmniejszyłaby się o dodatkowe 40 procent przed 2013 rokiem, powodując jego ubytek także w pozostałych częściach globu. Ich zdaniem Protokół Montrealski pomógł przeciwdziałać skutkom zanieczyszczenia atmosfery.

Powłoka ozonowa jest warstwą ochronną naszej planety i jej głównym zadaniem jest ochrona przed szkodliwym promieniowaniem ultrafioletowym. Ozon stratosferyczny powstaje na wysokości 15-50 kilometrów nad Ziemią w wyniku oddziaływania promieniowania UV na cząsteczki tlenu w atmosferze. Rozpada się natomiast w reakcji ze szkodliwymi substancjami.

W kolejnych latach niezbędne są kolejne projekty, które będą wspierać oczyszczanie atmosfery ze szkodliwych substancji, m. in. z CO2. Nakłady na plantacje drzew wspierających produkcję czystego tlenu i redukujące emisję CO2 do atmosfery są niezbędne, żeby poprawić stan środowiska naturalnego – mówi Kamil Radomski, rzecznik Clearpoint Sp. z o. o.

Zapraszamy do udziału w projekcie „Płuca Ziemi”.

Źródło: livescience.com

Dymy nad Azją

Od kilku tygodni płoną lasy i torfowiska w Indonezji. Ogień trawi już 1,7 mln ha. Trujący dym unosi się nad Indonezją, Singapurem, Malezją, Filipinami i Tajlandią. Jest przyczyną wstrzymanych lotów i ewakuacji tysięcy ludzi. Smog jest tak duszący, iż zmusza mieszkańców do ucieczki.

Dym ten zbiera już pierwsze ofiary. Zmarło już 19 osób, a u setek tysięcy osób odnotowano choroby dróg oddechowych. Wszystko na skutek pyłu, który przedostaje się do płuc i krwiobiegu. Równie niebezpieczne jest stężenie czadu i ozonu, które przekracza istniejące skale. Szacuje się, że ofiar będzie znacznie więcej. Zagrożone są też zwierzęta.

Połowa tych pożarów ma miejsce na torfowiskach. Są one osuszane i karczowane po to, by sadzić palmy olejowe i produkować celulozę. Również uprawiane przez chłopską biedotę żarowe rolnictwo może mieć wpływ na ich powstawanie. Wystarczy niedopałek lub niezgaszone ognisko, a torfowiska momentalnie stają w ogniu. Wyjątkowo suchy rok powoduje, że sytuacja obecnie wygląda znacznie gorzej niż zwykle.

Amerykański World Resources Institute opublikował szokujący raport, z którego wynika, że pożary te emitują więcej CO2, niż gospodarka USA. W rejon katastrofy posłano 22 tysięcy żołnierzy, a 30 samolotów zrzuca wodę na płomienie.

Ekolog Erik Meijaard z inicjatywy Borneo Futures nazywa te pożary „największą zbrodnią na środowisku w XXI wieku”. Za głównych winowajców pożarów uważa się producentów oleju palmowego, który jest składnikiem zarówno szamponów, jak i lodów. Koncerny te jednak zaprzeczają i zapewniają, że prowadzą politykę „nie” dla wyrębu lasu, „nie” dla eksploatacji torfowisk. Przerzucają odpowiedzialność na rolników.

Kto zatem jest winny? Wygląda na to, że wszyscy: zarówno plantatorzy, jak i rolnicy.

Źródło: wyborcza.pl