• + 48 22 119 15 40, + 48 505 306 993
  • biuro@clearpoint.pl

Dymy nad Azją

Dymy nad Azją

Od kilku tygodni płoną lasy i torfowiska w Indonezji. Ogień trawi już 1,7 mln ha. Trujący dym unosi się nad Indonezją, Singapurem, Malezją, Filipinami i Tajlandią. Jest przyczyną wstrzymanych lotów i ewakuacji tysięcy ludzi. Smog jest tak duszący, iż zmusza mieszkańców do ucieczki.

Dym ten zbiera już pierwsze ofiary. Zmarło już 19 osób, a u setek tysięcy osób odnotowano choroby dróg oddechowych. Wszystko na skutek pyłu, który przedostaje się do płuc i krwiobiegu. Równie niebezpieczne jest stężenie czadu i ozonu, które przekracza istniejące skale. Szacuje się, że ofiar będzie znacznie więcej. Zagrożone są też zwierzęta.

Połowa tych pożarów ma miejsce na torfowiskach. Są one osuszane i karczowane po to, by sadzić palmy olejowe i produkować celulozę. Również uprawiane przez chłopską biedotę żarowe rolnictwo może mieć wpływ na ich powstawanie. Wystarczy niedopałek lub niezgaszone ognisko, a torfowiska momentalnie stają w ogniu. Wyjątkowo suchy rok powoduje, że sytuacja obecnie wygląda znacznie gorzej niż zwykle.

Amerykański World Resources Institute opublikował szokujący raport, z którego wynika, że pożary te emitują więcej CO2, niż gospodarka USA. W rejon katastrofy posłano 22 tysięcy żołnierzy, a 30 samolotów zrzuca wodę na płomienie.

Ekolog Erik Meijaard z inicjatywy Borneo Futures nazywa te pożary „największą zbrodnią na środowisku w XXI wieku”. Za głównych winowajców pożarów uważa się producentów oleju palmowego, który jest składnikiem zarówno szamponów, jak i lodów. Koncerny te jednak zaprzeczają i zapewniają, że prowadzą politykę „nie” dla wyrębu lasu, „nie” dla eksploatacji torfowisk. Przerzucają odpowiedzialność na rolników.

Kto zatem jest winny? Wygląda na to, że wszyscy: zarówno plantatorzy, jak i rolnicy.

Źródło: wyborcza.pl

 

biuro@clearpoint.pl